Są takie postacie, które budzą w nas skrajne emocje. Dla mnie, przez długi czas, kimś takim była Torey Hayden. Zanim sięgnęłam po jej książki i bliżej przyjrzałam się jej historii, była dla mnie autorką teorii, która stała się symbolem niezrozumienia i obwiniania, z jakim i ja, i wiele innych mam dzieci z mutyzmem wybiórczym, spotykałyśmy się w gabinetach specjalistów.
Pamiętam te wizyty. Słowa, które brzmiały jak echo jej teorii. Subtelne sugestie, że może problemem jest moja „nadmierna więź” z dzieckiem, bo czasem przychodzi i śpi z nami w łóżku. Pytania o to jak długo karmiłam piersią. Albo o to jak wyglądają u nas relacje w rodzinie, czy nie kłócę się z mężem, bo może dziecko przejmuje moją złość i potem wyraża ją milczeniem w placówce? Każde takie słowo było jak mała, zatruta strzała, celująca prosto w moje serce. A źródłem tych strzał, jak mi się wtedy wydawało, była właśnie ona – Torey Hayden i jej cztery rodzaje mutyzmu.
Kim jest Torey Hayden?
Zanim zanurzymy się w jej teorie, warto wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Torey Hayden to amerykańska psycholożka dziecięca, nauczycielka edukacji specjalnej i autorka bestsellerowych książek (1). Zaczynając publikować pod koniec lat 70., zasłynęła z niezwykle poruszających, opartych na faktach opowieści o swojej pracy z dziećmi z najcięższymi problemami emocjonalnymi i edukacyjnymi – w tym z autyzmem, zespołem Tourette’a, skutkami przemocy, a także… mutyzmem elektywnym (tak wówczas nazywano zjawisko, które dziś nosi nazwę mutyzmu wybiórczego).
Cztery twarze milczenia – o co chodzi w jej słynnym podziale?
Torey Hayden była pionierką badań nad mutyzmem elektywnym. W 1980 roku opublikowała przełomowe, jak na tamte czasy, badanie, w którym przeanalizowała 68 przypadków dzieci z tą diagnozą (2). Nikt wcześniej nie zgromadził tylu informacji o dzieciach z mutyzmem elektywnym w jednym miejscu. Na tej podstawie stworzyła swoją słynną klasyfikację, dzieląc przyczyny milczenia dziecka na cztery rodzaje. Przyjrzyjmy im się dokładnie, bo to właśnie te “etykietki” do dziś potrafią spędzać rodzicom sen z powiek i straszyć w gabinetach specjalistów.
1. Mutyzm symbiotyczny
To był najczęściej obserwowany przez Hayden typ.
- Charakterystyka: Dziecko było silnie związane z jednym opiekunem – w 84% z matką. Opiekun ten był dominujący i rozmowny, zaspokajał wszystkie potrzeby dziecka i często bywał zazdrosny o jego inne relacje. Drugi rodzic był zwykle bierny, małomówny lub nieobecny. Na zewnątrz dziecko wydawało się nieśmiałe i przylegające, ale w kontaktach z autorytetami (np. nauczycielami) przejawiało upór i negatywizm. Milczenie stawało się narzędziem – pasywnym, lecz bardzo skutecznym – kontroli otoczenia.
- Interpretacja Hayden: Choć na pozór wyglądało to na wrażliwość i uciekanie pod skrzydła mamy, milczenie było sposobem manipulacji i utrzymywania władzy nad dorosłymi. Najtrudniej było dziecku przełamać milczenie wobec nowych dorosłych, którzy mieli realną władzę nad jego życiem, np. nauczycieli.
2. Mutyzm fobiczny
To był najrzadszy typ, zdiagnozowany tylko u 7 dzieci.
- Charakterystyka: Dziecko odczuwało paniczny lęk przed usłyszeniem własnego głosu. Towarzyszyły temu objawy somatyczne (kołatanie serca, pocenie się, drżenie) i rytuały „magiczne” mające chronić przed skutkami mówienia (np. powtarzanie słów bez znaczenia, gestów). Wiele z tych dzieci miało dodatkowe zachowania obsesyjno-kompulsywne i silną potrzebę, by „wszystko było na swoim miejscu”. Wyróżniało je to, że chciały odzyskać mowę i aktywnie współpracowały w terapii.
- Interpretacja Hayden: Mutyzm ten wynikał z lęku, że głos „zdradzi” coś zakazanego lub złego. Czasem łączył się z doświadczeniem traumy lub urazu w obszarze ust, ale częściej był tajemniczym mechanizmem obronnym wobec presji i sekretów rodzinnych.
3. Mutyzm reaktywny
Zdiagnozowany u 14 dzieci.
- Charakterystyka: Pojawiał się po traumatycznym wydarzeniu, np. przemocy seksualnej, przemocy fizycznej lub ostrym, bolesnym konflikcie w rodzinie. Towarzyszyły mu objawy depresji: smutek, brak ekspresji twarzy („maskowata twarz”), wycofanie, czasem próby samobójcze czy nadużywanie substancji. Dzieci wydawały się zamrożone emocjonalnie, mało obecne, niezdolne do zabawy czy podstawowych form kontaktu społecznego.
- Interpretacja Hayden: W przeciwieństwie do innych typów, tu milczenie było według niej autentycznym wycofaniem, a nie narzędziem manipulacji czy kontroli. Dziecko odcinało się od świata, żeby przetrwać. Pod powierzchnią prostego „przestał mówić po traumie” krył się jednak bardziej złożony splot depresji, lęku i bezradności.
4. Mutyzm pasywno-agresywny
Ten typ zidentyfikowano u 16 dzieci.
- Charakterystyka: Milczenie było tu aktem buntu – jawnym, choć cichym, wyrazem wrogości. Dzieci celowo używały ciszy jako broni. Często łączyło się to z zachowaniami antyspołecznymi i agresją, czasem bardzo nasilonymi (przemoc wobec innych dzieci, posiadanie niebezpiecznych przedmiotów). Potrafiły też świetnie kontrolować emocje – nie okazywały łez czy strachu, a twarz przybierała „maskę”. Bywały jednak nagłe wybuchy gniewu i zachowania impulsywne.
- Interpretacja Hayden: Milczenie było jedynym obszarem, który dziecko mogło w pełni kontrolować w świecie pełnym przemocy i wrogości. Cisza stawała się narzędziem odwetu, a jednocześnie ochroną przed kolejnymi zranieniami.
Złość, ciekawość i… mieszane uczucia.
Przez długi czas czułam tylko złość i frustrację na te krzywdzące opisy i ich konsekwencje, z którymi spotykałam się niestety bardzo często – i w doświadczeniach własnych, i wielu innych mam, które poznawałam np. na grupach wsparcia. Ale potem pojawiła się ciekawość. Kim była kobieta, która je stworzyła? Dlaczego wysnuła takie wnioski? Na jakiej podstawie? W międzyczasie dowiedziałam się, że napisała książki i że można w nich znaleźć opisy przypadków dzieci z mutyzmem wybiórczym, z którymi pracowała. Sięgnęłam więc po nie i z każdym przeczytanym słowem stopniowo zmieniałam zdanie o kobiecie, którą uważałam za całe zło tego świata.
Co zobaczyłam w jej książkach?
Pierwszy wpadł w moje ręce „Milczący chłopiec” (3). Czytając go miałam mnóstwo wątpliwości. To książka bazująca na prawdziwej historii – opowieść o nastoletnim Kevinie, który zmaga się z mutyzmem wybiórczym przez większość swojego życia. W dzieciństwie posługiwał się mową, ale potem nagle przestał i od tego czasu jego milczenie stało się jego “murem ochronnym”. Szczerze mówiąc, to czytając książkę zastanawiałam się czy Kevin rzeczywiście miał mutyzm wybiórczy. Miał za sobą trudne doświadczenia rodzinne, przemoc i poczucie bycia „niechcianym”. Przestał mówić nagle, po bardzo traumatycznym wydarzeniu. Stąd bardziej wyglądało mi to na mutyzm traumatyczny. Torey Hayden opisywała, jak trudne były dla niego pierwsze słowa. Jednak po pierwszym przełamaniu się bardzo szybko zaczął rozmawiać z dość szerokim gronem osób, co jest niezwykle nietypowe, zwłaszcza dla nastolatka z wieloletnią diagnozą i utrwalonym nawykiem milczenia.
Książka „Przełamując milczenie” (4) była dla mnie jeszcze bardziej poruszająca. Znów oparta na prawdziwej historii, opisywała przypadek ośmioletniej Jadie – dziewczynki, która, zanim pojawiła się Torey, w szkole nie odzywała się ani słowem. Trafiła do jej klasy i szybko okazało się, że jej milczenie skrywa coś więcej niż nieśmiałość. Jadie, bardziej niż Kevin, przypominała mi dziecko z mutyzmem wybiórczym. W szkole siedziała i chodziła skulona, prawie jakby chciała zniknąć. Komunikowała się z Torey w dużej mierze rysunkami i symbolami, a stopniowo w jej pracach, krótkich wypowiedziach oraz gestach ujawniały się ślady historii pełnej makabrycznej przemocy i bardzo trudnych doświadczeń rodzinnych.
Lektura tych książek pozostawiła mnie z totalnym mętlikiem w głowie. Z jednej strony widziałam teorie, które mnie raniły. Z drugiej – kobietę, która z niezwykłym oddaniem walczyła o dzieci, które przeszły przez piekło. O dzieci, dla których wiele osób nie widziało już nadziei i możliwości wsparcia.
Historyczne okulary – świat według „mutyzmu elektywnego”
Żeby to wszystko zrozumieć, musiałam cofnąć się w czasie. W latach 70. i 80., gdy Torey Hayden prowadziła swoje badania, nikt nie mówił o mutyzmie wybiórczym, tak jak dziś, jako o zaburzeniu lękowym. Dominował termin mutyzm elektywny, czyli milczenie „z wyboru”. Cały świat psychologii był przekonany, że dziecko w jakiś sposób odmawia mówienia. Szukano więc przyczyn w jego woli, oporze lub w „patologicznej” dynamice rodziny. Hayden była więc w pewien sposób „produktem swoich czasów” – próbowała opisać to, co widziała, używając dostępnych wtedy narzędzi i pojęć.
Dlaczego podział Torey Hayden, choć historycznie ważny, jest dziś szkodliwy?
Czytając opisy czterech rodzajów mutyzmu elektywnego, mogłaś, tak jak ja, czuć narastający sprzeciw. I słusznie. Klasyfikacja Hayden, choć była próbą uporządkowania chaosu, z dzisiejszej perspektywy jest jednak głęboko problematyczna:
- Po pierwsze: wyrosła z mitu „wyboru”. Cała jej konstrukcja opiera się na błędnym założeniu, że dziecko intencjonalnie milczy, by coś osiągnąć – manipulować, okazać wrogość, ukryć sekret.
- Po drugie: miesza przyczyny z objawami. Hayden wrzuciła do jednego worka potencjalne przyczyny (trauma), rzekome funkcje (manipulacja) i objawy (lęk). Nowoczesna diagnoza skupia się na spójnym wzorcu zachowań, a nie na domysłach, co do ich źródeł.
- Po trzecie: Hayden nie opisywała typowych dzieci z mutyzmem wybiórczym. Ona sama odnotowała w swojej badanej grupie bardzo wysoką częstość przemocy fizycznej i seksualnej. Jest bardzo prawdopodobne, że opisywała dzieci ze złożoną traumą, a nie „czysty” mutyzm wybiórczy, który znamy dzisiaj jako zaburzenie lękowe.
Co to dla nas oznacza dzisiaj? Jak patrzeć na dorobek Hayden?
Czytając jej opisy przypadków przez pryzmat tej historycznej wiedzy, zaczęłam lepiej rozumieć sedno sprawy. Hayden opisywała dzieci, które przeszły przez piekło. Jej książki są wstrząsającym świadectwem siły relacji w leczeniu ran po głębokiej traumie. Być może właśnie dlatego jej klasyfikacja tak mocno akcentuje „reaktywność” czy „wrogość” – bo opisywała dzieci walczące o przetrwanie, a nie „tylko” sparaliżowane lękiem przed mówieniem. Widzimy więc kobietę o ogromnym sercu, która nie bała się najtrudniejszych przypadków. A jednak, pracując z dziećmi najbardziej skomplikowanymi i straumatyzowanymi, wyciągnęła z tych obserwacji zbyt daleko idące, błędne wnioski, które do dziś rzutują na postrzeganie dzieci z mutyzmem wybiórczym i ich rodziców.
I właśnie dlatego mam do niej tak mieszane uczucia. Z jednej strony, jej książki bez wątpienia nagłośniły temat mutyzmu i przyczyniły się do wzrostu świadomości. Z drugiej strony – jej błędne, krzywdzące teorie wciąż bywają przekazywane studentom psychologii i pedagogiki na uczelniach, utrwalając mity, z którymi walczymy każdego dnia.
Myślę więc, że jeśli klasyfikacja Torey Hayden została użyta, by Cię ocenić, masz pełne prawo czuć złość na to, że tak się stało. Na nią. Na system edukacji, który nie nadąża za dynamiczną dziedziną nauki, jaką jest psychologia. Na specjalistów i wykładowców, którzy nie aktualizują swojej wiedzy. Twoje uczucia są ważne i uzasadnione.
Pamiętaj jednak, że jej klasyfikacja rodzajów mutyzmu jest dokumentem historycznym, a nie narzędziem diagnostycznym. Możemy ją czytać, by zrozumieć przeszłość, ale nigdy by diagnozować teraźniejszość. Możemy docenić jej zaangażowanie i serce, które wkładała w pracę, jednocześnie stanowczo odrzucając jej krzywdzące wnioski. Bo ostatecznie liczy się tylko jedna prawda, której musimy się trzymać: nasze dzieci nie manipulują. Nasze dzieci nie są pasywno-agresywne. Nasze dzieci odczuwają lęk. Niezależnie od tego, jak wiele przestarzałych teorii wciąż krąży po świecie.
Źródła użyte w tekście:
- Biografia Torey Hayden z jej oficjalnej strony: https://www.torey-hayden.com/biography/
- Torey L. Hayden, Classification of Elective Mutism, Journal of the American Academy of Child Psychiatry, Volume 19, Issue 1, 1980, Pages 118-133, ISSN 0002-7138, https://doi.org/10.1016/S0002-7138(09)60657-9
- Torey Hayden, Milczący chłopiec, Hachette Polska, Warszawa 2014
- Torey Hayden, Przełamując milczenie, Hachette Polska, Warszawa 2014
–
Data publikacji: 11 września 2025
Data ostatniej aktualizacji: 11 września 2025



